Kontakt

„Obietnice warte mniej niż papier”. Miasto Jest Nasze zrywa koalicję z warszawską PO

Warszawscy radni ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze zrywają koalicję w stołecznej Radzie Miasta z Koalicją Obywatelską. Radnym Rafała Trzaskowskiego zarzucają m.in. „lekceważenie transparentności i procedur demokratycznych”. Ale to nie wszystko. Jak mówią, nowy prezydent miał położyć większy nacisk na projektowanie przestrzeni, zieleń i infrastrukturę, lecz na „deklaracjach się skończyło”. „Obietnice są warte mniej niż papier, na którym zostały podpisane” – wskazują z rozgoryczeniem.

Przypomnijmy – stowarzyszenie Miasto Jest Nasze w obecnej kadencji ma czworo radnych w radach stołecznych dzielnic: Martę Szczepańską, Łukasza Porębskiego i Konrada Smocznego na Żoliborzu, a także Melanię Łuczak w dzielnicy Mokotów.

Koalicja MJN z warszawską Platformą – jak wyjaśniają społecznicy – obejmowała m.in. współpracę właśnie na Żoliborzu, gdzie PO potrzebowała kilku głosów, by uzyskać większość w Radzie Dzielnicy. Pomogli m.in. w przegłosowaniu zaproponowanego przez szefa warszawskiej PO Marcina Kierwińskiego kandydata na burmistrza dzielnicy, choć jego nazwisko poznali dopiero dwa dni przed decydującą sesją rady, co „było zapowiedzią późniejszych złych praktyk”. „Wtedy jednak uznaliśmy, że warto przymknąć na to oko, by jak najszybciej przystąpić do konstruktywnych działań” – przyznają.

Jak czytamy w oświadczeniu, w ciągu ostatniego roku było wiele sytuacji, w których warszawscy politycy PO łamali zasady transparentności i partycypacji społecznej. Radnych MJN traktowano jak „balast utrudniający realizację partyjnych interesów” na Żoliborzu, a PO obsadzała stanowiska „według lojalności partyjnej, a nie kompetencji” – przykładem był wspomniany wybór burmistrza dzielnicy.

Kolejne kontrowersje we Włochach i nepotyzm PO

„Wiemy także o tym, że wywierano naciski, by w Urzędzie Dzielnicy zatrudnić żonę radnego PO z dzielnicy Włochy – osobę niemającą kompetencji w obszarze, którym miałaby się zajmować” – piszą dalej radni stowarzyszenia.

Jak wskazują, politycy PO wykorzystują władzę w dzielnicach do prowadzenia agitacji wyborczej. Takim przykładem miała być impreza plenerowa nowego burmistrza Pawła Michalca „Urodziny placu Wilsona”, która „okazała się po prostu reklamą wyborczą” kandydującego do Europarlamentu Jarosława Szostakowskiego (przewodniczącego klubu stołecznych radnych KO). Przypominają także „wpuszczanie rybek do stawu na Kępie Potockiej” i robienie sobie przy tym kampanijnych zdjęć przez Andrzeja Halickiego.

Wśród zarzutów wobec koalicjanta MJN wymienia także brak transparentności, a także „rażące ignorowanie głosu mieszkańców”. Przykładem tego ostatniego jest wycinka drzew na Sadach Żoliborskich, przeprowadzona w ostatnim czasie „pospiesznie i po cichu”, w dodatku w momencie, gdy trwało jeszcze zbieranie opinii warszawiaków w sprawie nasadzeń zastępczych.

Kolejnym powodem wystąpienia radnych MJN z koalicji jest właśnie „traktowanie po macoszemu” kwestii ochrony środowiska oraz bezpieczeństwa, a także postępująca „betonoza” stolicy.

„Na deklaracjach się skończyło”

„Nie możemy zgodzić się na takie decyzje. Stoimy w obliczu katastrofy klimatycznej. Kwestie środowiskowe i dotyczące zieleni powinny stanowić priorytet dla władz publicznych każdego szczebla. Działania PO pokazują, że tak nie jest – pomimo deklaracji prezydenta Rafała Trzaskowskiego, że walka o klimat będzie priorytetem” – piszą. Jak dodają, jest wręcz przeciwnie, a w tegorocznym budżecie Żoliborza z powodu obciętych funduszy na ochronę środowiska brakuje 100 tys. zł na nasadzenia zastępcze drzew.

„Niestety w Warszawie, a przynajmniej w urzędach dzielnic, rządzi tak naprawdę nie Trzaskowski, ale poseł Marcin Kierwiński i jego ludzie, dla których najwyraźniej kryzys klimatyczny znaczy tyle co zeszłoroczny śnieg” – oceniają.

Przejście na stronę „konstruktywnej opozycji”

Jak komentuje żoliborska radna MJN Marta Szczepańska, współpraca w koalicji z PO „jest iluzją”.

„Na czele zarządu stoi osoba niedecyzyjna, nie potrafiąca dać jasnych deklaracji, wyznaczać celów z jasnym terminem ich realizacji. Po drugiej stronie mamy partnera, którego niechęć do nas paraliżuje jakąkolwiek formę sensownego dialogu i współpracy. Miłość do władzy i hegemonii izoluje go od mieszkańców i od partnerów koalicyjnych” – stwierdziła Szczepańska.

W ocenie radnej jest to typowe dla polityków Platformy zarówno na szczeblu krajowym, jak i lokalnym.

Jak podkreślono w oświadczeniu, przez rok dawano PO szansę na podjęcie wspólnych działań dla dzielnicy, co skłania radnych MJN do „przejścia na stronę konstruktywnej opozycji”.

„Patologiczne działania machiny partyjnej”

„Zabrakło im odwagi, by przeciwstawić się patologicznym działaniom całej machiny partyjnej, która, jak pokazują ostatnie wydarzenia choćby w dzielnicy Włochy, ma poważny problem ze standardami etycznymi wśród swoich działaczy” – piszą, wspominając byłego burmistrza Włoch Artura W., który po zatrzymaniu przez CBA został aresztowany i usłyszał zarzuty korupcyjne.

Zwrócili się też do warszawskich działaczy PO. „Dobrze wiecie, co dzieje się na zapleczu Waszej partii. W obecnym kształcie i pod obecnym kierownictwem nie jesteście wiarygodnym partnerem do współpracy. Spójrzcie na swojego byłego partyjnego kolegę Artura W. i obudźcie się!” – dodano w zakończeniu.

[TVP.INFO]

Facebook Comments

Comments are Closed